Kto pamięta?

Ja pamiętam. Pamiętam doskonale, jakie wrażenie zrobiła na mnie ta reklama, choć pojawiała się w tv naprawdę bardzo krótko.

Dziwne piwa

Im więcej mam do czynienia z piwowarstwem, tym bardziej mnie ciągnie żeby uwarzyć coś dziwnego (nie to żeby mi się już przejadło to co zrobiłem do tej pory...). Przeglądam sobie receptury i pomysły i się klaruje.

  • Gose odpada, niby kwaśne (więc może być fajne), ale przy okazji słone. Brr. Nie to żeby od razu zbierało mi się na wymioty, ale jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Ale to jest dziwactwo pierwszej wody.
  • Smak Berliner Weisse pamiętam dość dobrze, ale zawsze piłem go z sokiem i nie wiem, czy zniósłbym go bez soku. Poza tym, lato już się kończy, a to jest typowe damskie piwo na upały. Wpada do planów na przyszłą wiosnę.
  • Wędzone piwa mi nie podchodzą, czyli odpadają Rauchbiery i Grodzisz niestety też, pijąc wędzone marcowe czułem się jakbym pił wodę z gotowania boczku. Nie żebym miał coś przeciwko boczkowi, ale po co robić piwo, którego nie będę w stanie wypić ani ja, ani nikt z mojej rodziny?
  • Kellerbier i Zwickl zdają się być dobrym kandydatem — mętne, z aromatem lekko palonych wiórków dębowych, hmm... Jeżeli jeszcze będą dość treściwe to może być hit tej zimy.

Ale to za jakiś czas. Cel na teraz to gryczane, a także, na zamówienie kolegów z pracy, w małej porcji lukrecjowe (pewnie skończy się na Alcie rozdzielonym na dwie nastawy, bez i z lukrecją). A także pierwszy angol — obiecany Dry (Irish) Stout. Trzeba też odrobić stratę warki, bo powoli robi się pusto w piwnicy — jakieś proste piwko bez wielkich aspiracji...

Drogi panie burmistrzu...

(fot: wikimedia)

Nie może mi pan zabronić umieszczenia herbu Wołomina na mojej stronie. Pańskim pożal-się-Boże prawnikom polecam zapoznanie się z pojęciem "fair use".

#8, Petszopian Kolonijny v1.1

(fot: wikimedia)

26.08.2010

Piwo z zestawu CP "A'la Kölsch" (z pewnymi modyfikacjami).

Zasyp
  • słód pilzneński 3.2kg
  • słód pszeniczny 0.8kg
Chmiele i dodatki do gotowania
  • Lubelski gran. 2009 (3.8% a-k) 50g
  • mech irlandzki 5g
Drożdże
Zacieranie
  • 63-61ºC 40'
  • 73-71ºC 20'
  • 76ºC mash out 2'
Filtracja / wysładzanie
  • wysładzanie do 8ºBlg
Chmielenie / gotowanie
  • Lubelski 30g 60'
  • Lubelski 20g 10'
  • mech irlandzki 5g 5'

Brzeczka nastawna 11ºBlg zadana gęstwą 27.08.2010 rano, w temperaturze 26ºC. W rezerwie trzymam saszetkę z S-33, zostanie wykorzystana jeżeli drożdże z gęstwy nie zechcą ruszyć (są już chyba trochę zmęczone). Wydajność jak zwykle pod psem (jest tylko 18l), ale nie chce mi się z tym walczyć, może przy następnej warce coś pokombinuję.

Lubię robić to piwo. Szybko się zaciera (tylko 60 minut w 2 przerwach, żadnych ferulikowych czy białkowych dziwactw), ładnie filtruje (mało słodu pszenicznego), Lubelski przyjemnie pachnie podczas chmielenia — czego chcieć więcej?

Modyfikacje względem oryginalnej receptury i procesu:

  • skrócenie przerwy maltozowej z 50 do 40 minut i wydłużenie dekstrynującej z 10 do 20 minut, oryginalny Reissdorf Kölsch którego kupiłem dla porównania był jednak ciut słodowy
  • mniej chmielu na goryczkę i więcej na aromat (30+20 zamiast 40+10), bo młody Kolonijny v1.0 jest jednak za bardzo goryczkowy (jak na Kölscha, ale też i względem moich upodobań)
  • mech irlandzki dla zapewnienia większej klarowności na zimno

Czas spędzony na robieniu tego piwa: 5 godzin (od 18:30 do 23:30) wieczorem + 30 minut rano na przelanie do fermentora i zadanie drożdży. Całkiem niezły wynik.

Kalendarz browaru Clair de Lune

Co słychać w browarze?

Po cichu piwnica to się zapełnia, to opróżnia...

  • Petszopian Jasny (taki quasi-Alt) już się skończył, w piwnicy pozostała 1 mała butelka, którą zamówił kolega — jak się nie zgłosi do połowy września to ją wypiję;
  • Petszopian z 6 Pól v1.0 się kończy, za tydzień nie pozostanie po nim żaden ślad;
  • Petszopian Kolonijny v1.0 dojrzewa, po 2 tygodniach w butelkach zaczyna się układać w smaku, ale poza tym zapowiada się bardzo perspektywicznie;
  • Petszopian z 6 Pól v1.5 spokojnie dofermentowuje sobie na cichej zanim trafi do butelek;
  • Petszopian Łysoń V1 kończy powoli burzliwą fermentację, za kilka dni przeleję go na krótką cichą, żeby się grzecznie dofermentował — nie musi być długo, bo to pszenica, więc nie ma potrzeby klarować;
  • na zatarcie czekają Petszopian Łysoń V2, Petszopian Kolonijny v1.1, Petszopian Alternatywny i Petszopian Czarno–Biały.

Stanowczo za mało warzę, bo piwo nie zdanża dojrzeć, a już jest konsumowane.

Pierwsza infekcja

W środowisku piwowarów amatorów powiada się, że piwowarzy dzielą się na tych co już zaliczyli infekcję piwa i na tych, którzy zaliczą infekcję piwa. Prędzej czy później każdego to spotka, ponieważ produkujemy piwo w warunkach dalekich od sterylności — w kuchniach, piwnicach, a niektórzy wręcz na wolnym powietrzu. I pomimo dokładania wszelkich starań by możliwość zakażenia ograniczyć, nigdy nie usuniemy jej całkowicie.

No i właśnie moja warka #5 Petszopian Ogrodowy złapała infekcję. Podczas rozlewania do butelek zauważyłem kilka chmurek pływających w piwie, ale były malutkie, więc zabutelkowałem całą warkę, prawie 21 litrów. Następnego dnia gdy zamierzałem okleić butelki etykietami zauważyłem, że w każdej utworzył się cienki kożuch pleśni — najwyraźniej brak tlenu w fermentorze powstrzymywał rozwój infekcji, a gdy tylko otworzyłem pokrywę i powietrze dostało się do środka, zakażenie ruszyło z kopyta. Nie było sensu liczyć na cud, wylałem wszystko do ubikacji. Żal był przytłaczający.

Jak przy każdym niepowodzeniu, należy teraz usiąść spokojnie i przeanalizować okoliczności, żeby nie popełniać błędów w przyszłości. Co więc poszło nie tak?

  • Piwo bardzo długo stało na fermentacji burzliwej, bo aż 19 dni. Jak na temperatury w jakich przyszło mu fermentować to bardzo długo, bo rzeczywisty proces fermentacji prawdopodobnie zakończył się po 4-5 dniach.
  • Przyznaję się bez bicia, przelewanie na cichą było zrobione bez przykładania się do dezynfekcji. Spieszyło mi się bardzo.
  • Temperatura cichej fermentacji wahała się w okolicach 26-27ºC, bo nie chciało mi się wynosić fermentora do chłodniejszej piwnicy (niestety, niewiele chłodniejszej).

A jakie z tego płyną wnioski?

  • Nie warz piwa jeżeli nie będziesz w stanie zapewnić mu dobrych warunków przez cały czas jego powstawania.
  • Nie warz piwa jeżeli temperatury przekroczą zakres pracy drożdży.
  • Nie warz piwa w pośpiechu.

I teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że zakażenie nastąpiło podczas przelewania na cichą lub w trakcie cichej fermentacji, bo gęstwą zebraną z tego piwa zaszczepiłem następną warkę...

Poradnik konsumenta piwa domowego

Gdy zacząłem rozdawać moje piwo okazało się, że obdarowani nie umieją się z nim obchodzić. Dlatego wymodziłem poradniczek dla tych, co jeszcze nie mieli do czynienia z prawdziwym piwem.

Klik

Co z moich planów wyszło

Życie koryguje plany, moich planów piwowarskich również to dotyczy. Czytam sobie właśnie mojego posta, gdzie wyliczałem co mam zamiar uwarzyć do końca września:

  • 2 warki pszeniczniaka (BJCP: Weizen, 15A) dopiero przede mną, będę próbował zawalczyć z którąś z nich na II Poznańskim Konkursie Piw Domowych, dodatkowo jako uzupełnienie Dunkelweizen (15B), czyli ciemne pszeniczne — o ile się wyrobię;
  • z 2 warek Kölscha (06C) jedną już mam za sobą a na drugą właśnie jadą do mnie surowce, ale nie wiem, czy będzie taka sama — po jednym Kölschu i jednym Grodziszu drożdże wyglądają raczej kiepsko...
  • Grodzisz zrobiony i właśnie sobie odpoczywa na cichej, nie zapowiada się jednak, by to piwo zawojowało mój gust;
  • 6 Zbóż jest już pite, surowce na drugie są już w drodze, ale na pewno zrobię je na innych drożdżach (użyte suche T-58 dały nie do końca odpowiadające mi korzenne smaki);
  • surowce na Alta (Düsseldorf Altbier, 07C) także jadą.

Plan ma szansę zostać zrealizowany w głównych punktach (zrezygnowałem z Berliner Weiße). A teraz uzupełnienie i plany na czas dalszy:

  • koniecznie chcę zrobić jakieś lekkie piwo sesyjne, takie ok. 11ºBlg ekstraktu i 4.4% alkoholu — żeby dało się dużo i długo je pić w towarzystwie, raz pewnie na drożdżach dolnej i raz górnej fermentacji;
  • chodzi mi po głowie piwo z dodatkiem gryki, czy to w postaci kaszy gryczanej, czy płatków gryczanych, kilka przykładowych zasypów już znalazłem;
  • wraz ze zbliżaniem się chłodów będę przygotowywał się do robienia piw dolnej fermentacji, program-minimum przewiduje Monachijskie Jasne (Munich Helles, 01D), Marcowe (Oktoberfest, 03B) i Wiedeńskie (Vienna Lager, 03A), a dodatkowo chciałbym mieć w piwnicy pilsy Niemiecki (German Pilsener, 02A) i Bohemski (Bohemian Pilsener, 02B) oraz Czarne (Schwarzbier, 04C).

Będę miał co robić, oby tylko wystarczyło mi butelek, skrzynek i miejsca w piwnicy. ;)

Dawaj, Bartosz, dawaj! :)

Kolega Bartosz M. waha się, czy zająć się samodzielnym warzeniem piwa. Spoko, ja się wahałem przez ok. 5 lat (kto zechce to sprawdzi, kiedy założyłem sobie konto na forum browar.biz). Wreszcie zdecydowałem się i w ciągu półtora miesiąca wsiąkłem w to na całego. Teraz nie wyobrażam sobie, że mógłbym polegać na zaopatrzeniu okolicznych sklepów, nie wspominając o tym, że nie daję już rady pić koncerniaków, po prostu nie wchodzi mi typowy, mocno odfermentowany i niedoleżakowany lager. Lubię pilsy, lubię pszenice jasne i ciemne, lubię Alty i Kölsche, lubię jasne monachijskie i dortmundzkie eksportowe — świat jest pełen rodzajów piw (poprawnie nazywa się je stylami), aż żal marnować życie na tzw. international lager, nota bene styl, który oficjalnie nie istnieje...

Dawaj, Bartosz. Podążaj za pełnią smaku.