Poprzedni wpis (Duma i niezadowolenie) | Następny wpis (Web3.0? Nie, dziękuję.)

Naprawili na gorsze

Zaktualizowałem sobie Ubuntu w moim domowym lapku z 7.04 (z którego byłem więcej niż zadowolony) do najnowszego 7.10 i od kilku dni mam nieodparte wrażenie, że to już raz było, że podobne rzeczy działy się półtora roku temu, gdy po dwóch miesiącach opóźnienia pojawiła się wersja 6.06, która podobno dopracowaniem miała na głowę pobić wszystko, co widziano w świecie linuksa. Po zainstalowaniu tamtej wersji nagle mój laptop zaczął się grzać, niemiłosiernie hałasował, a system zaskakiwał mnie co chwilę swoimi idiosynkrazjami typu zużycie 100% mocy procesora co kilka sekund.

Teraz jest tak samo. Hałasuje, grzeje się, bateria ładuje się całe wieki, a poprawiony silnik renderowania czcionek TrueType w efekcie daje rozmyty, ohydny i męczący na dłuższą metę obraz. Jestem coraz bardziej przekonany, że powrót do 7.04 jest tylko kwestią czasu.

Skomentujesz?

* 


* 


* oznacza pole wymagane