Poprzedni wpis (Bosskie :D) | Następny wpis (Jedno oko na Maroko)
Jak łatwo jest zejść na psy?
Rok temu, bawiąc w Krakowie jako prelegent podczas Zlotu Programistów Delphi, jadłem obiad w gruzińskiej restauracji Chaczapuri. Mieliśmy wtedy na świeżo przykre przeżycia kulinarne ze Sphinxa w Alejach Jerozolimskich, więc z pewną nieufnością podeszliśmy do restauracji bardzo podobnej zarówno w charakterze, atmosferze, cenach, jak i — pomimo zadeklarowanej różnicy kilturowej — pod względem menu. Okazało się, że o ile układ menu jest podobny, o tyle samo wykonanie i podanie jest o wiele lepsze. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy restauracja utrzymała poziom i czy nadal możemy ją polecać.
Nie możemy. Ze spokojnej restauracji, chociaż przecież nie pustej, zrobił się młyn na miarę McDonalds. Przez restaurację przewalały się tłumy ludzi, a stoliki stały nawet w przedsionku i przy wejściu do toalety. Na jedzenie czekaliśmy koszmarnie długo, choć zamówienie było bardzo standardowe. To, co dostaliśmy, było ledwo zjadliwe (ale nadal lepsze, niż te śmieci, które podają w Sphinxie) i właściwie jedynym plusem było to, że nie wyszliśmy głodni. Podobnie jak w ubiegłym roku, otrzymałem co innego, niż zamówiłem (oczywiście, tańszego i gorszego), byłem jednak zbyt głodny, żeby dochodzić swoich warzyw do schabu. Rok temu też ich nie dostałem, więc uznałem, że to całkiem normalne. Sam schab był suchy i twardy jak zelówa, jakby nie mógł żyć bez sosu. Frytki były bez zarzutu (cienkie, chrupiące, nie przesolone i nie tłuste), ale ryż rozgotowany jak u chińczyka.
Jeżeli ktoś będzie w Krakowie i postanowi wydać skromne pieniądze na jedzenie, to może lepiej niech zrobi to gdzie indziej, niż w restauracji gruzińskiej Chaczapuri. Mnie już chyba na długo ta restauracja będzie się kojarzyć z długim oczekiwaniem na furę jedzenia marnej jakości, za które trzeba będzie zapłacić jak za furę jedzenia nieco lepszej jakości.
Etykiety: gastronomia jedzenie
Komentarze (1)
Skomentujesz?
* oznacza pole wymagane
#1 martinez skomentował(-a) 25 lutego 2008 o 22:59
No to chyba zaczęli szukać przyczyn odpływu klientów i podnieśli znacznie jakość usług jak i potraw, przynajmniej w tym lokalu obok Empiku.