Poprzedni wpis (To w końcu umierają, czy nie?) | Następny wpis (Nowe na megiteam.pl)
Poważny projekt, poważne koszta
A tak całkiem na poważnie, to nie wiem, czy te koszta są tak poważne.
Ten projekt to webshop (a jakże), z dość egzotycznym rodzajem muzyki. Nie obliczam go na jakiś ogromny ruch typu miliony wejść dziennie, ale z 10 000 przydałoby się obsłużyć. Oprogramowanie napiszę sobie sam (koszt: 0), pozostaje to, czego sam nie zrobię, czyli maszyna (najcieńszy Root Server na hetzner.de to około 2500 złotówek rocznie), storage (S3, z pewnym okładem to 250 złotówek miesięcznie) i opłaty dla firmy rozliczającej płatności. Razem daje to około 5500 złotówek samego kosztu utrzymania, kosztów administracyjnych jeszcze nie udało mi się policzyć.
Dużo? Czy nie dużo? Trudno mi powiedzieć, chociaż tak na oko nie wydaje się to jakimś ogromnym wydatkiem.
Etykiety: internet praca życie w Wołominie
Komentarze (6)
#2 jarek skomentował(-a) 25 marca 2008 o 20:53
Od pilnowania terminów i zapewniania motywacji mam żonę -- pod każdym innym względem moja sytuacja wygląda identycznie. ;)
#3 Dentharg skomentował(-a) 26 marca 2008 o 09:48
Hmm.. A po co osobny storage (laikiem jestem, oo tak)?
#4 jarek skomentował(-a) 26 marca 2008 o 10:50
Stabilność i dostępność.
#5 Dentharg skomentował(-a) 26 marca 2008 o 11:03
Czyli zamiast placu na dysku serwera wszystkie dane będziesz trzymał w zewnętrznym storage, a ew. cache na serwerze?
#6 jarek skomentował(-a) 26 marca 2008 o 12:09
Nie, nie wszystkie, tylko część, która jest przedmiotem działania serwisu. Zawartość statyczna będzie na miejscu, tylko pliki do ściągania będą na S3.
#1 Eluś skomentował(-a) 25 marca 2008 o 19:56
Hmmm.. samodzielny projekt? Pojawiają się u mnie raz na jakiś czas takie myśli, ale równie szybko znikają. Bo jak - po godzinach pracy? Po pracy nie ma siły. Zamiast pracy? Spoko, ale co z utrzymaniem - ryzyko duże, zysk niepewny. No i na koniec - motywacja. Trzeba sobie zadać pytanie czy jest się w stanie pociągnąć projekt samemu do końca. Czy projekt nas nie przerośnie, czy damy radę bez osoby pilnującej za nas terminów. Ja obstawiam, że w chwili obecnej nie jestem :)