Poprzedni wpis (Hot! (znowu się spóźniłem)) | Następny wpis (Nic za darmo)
No i chyba mnie ominęło
Wszystko wskazuje na to, że moje zgłoszenie do testowania Google AppEngine nie zostało wylosowane, 10000 kont zostało rozdanych, a mnie zostało czekanie na następny batch i ćwiczenie na lokalnym dev serwerze. Znajomy zaproponował, że da mi jedną ze swoich trzech przydziałowych aplikacji, żebym mógł sobie potestować, więc pewnie nie będzie to trzening tak całkiem na sucho...
W każdym razie już widać, że o ile z Django na AppEngine zostaje bardzo dużo, to modeli używać trzeba tych dostarczanych przez Google. Nie minęło wiele czasu, a już pojawiły się plany rozszerzenia zaplecza bazodanowego Django o obsługę API przechowywania danych na AppEngine. Może to zaowocować szybszym merge odgałęzienia queryset-refactor do głównej gałęzi rozwojowej Django.
W obecnej formie na AppEngine nie wszystko jest zaimplementowane (nie ma np. M2M), z niektórych rzeczy trzeba zrezygnować, jak z interfejsu administracyjnego, czy z djangowego mechanizmu sesji, ale i tak jest to na tyle ciekawe, żeby chcieć dostać sztukę dla dokładniejszego przyjrzenia się. :)
Etykiety: django hosting internet programowanie python
#1 Eluś skomentował(-a) 8 kwietnia 2008 o 17:54
Jak zaczniesz testować AppEngine to proszę opisz swoje boje w miarę możliwości na blogu :) Również jestem zainteresowany projektem, ale boję się, że mogę nie znaleźć wolnego czasu na jego regularne śledzenie.
Myślę, że Google AppEngine może przyczynić się trochę do promocji pythona i pythonowych frameworków. Tak czy inaczej, powinno wszystkim nam to wyjść na zdrowie :)