Poprzedni wpis (JavaScript może czuć się przeproszony) | Następny wpis (Kolejne dobre winko)
Good bye, Debrecen
Powoli żegnam się z pięknym miastem Debreczynem (pogoda piękna, miasto... no cóż, na pewno ma swoich miłośników). Spotkanie nie było tak straszne, jak się obawiałem, chociaż do przyjemnych nie należało. Zjedzony nie zostałem i to się dla mnie liczy. ;)
O 20:00 mój samolot wystartuje z Ferihegy i mam nadzieję około 23:00 znaleźć się we własnym łóżku.
Etykiety: praca życie w Wołominie
#1 Piotr Hosowicz skomentował(-a) 9 maja 2008 o 12:32
Szczęśliwej drogi!