Poprzedni wpis (Newbies atakują) | Następny wpis (MySQLdb zje także i Twojego psa)

Środa, więc będzie o środowisku

Czas przyszedł, żeby pochwalić się środowiskiem developerskim. Na linuksie było różowo, na Macu już tak różowo nie jest, ale wydaje mi się, że doszedłem wreszcie do stanu, że infrastruktura nie przeszkadza mi w programowaniu, a środowisko z czasem mi się zintegrowało. Więc jak wygląda to środowisko programisty aplikacji webowych?

TextMate

The missing editor. Vim jest bardzo dobry jako edytor. Jest tak dobry, że nie ma lepszych, ale to tylko edytor. TextMate to coś po środku między Vimem a Eclipse — to jeszcze nie środowisko zintegrowane, ale już dużo więcej niż edytor, głównie za sprawą bundles, czyli dodatkowych funkcji związanych z trybem edycyjnym. Na linuksie kiedyś podobnie bogate w funkcje było Kate, ale już nie jest, odkąd jakaś mądra głowa postanowiła wyrzucić z niego funkcję projektu. Do podobnego poziomu obecnie próbuje doszlusować PIDA, ale idzie to bardzo opornie (z tego co wiem, to z powodu braku siły roboczej — taka mała podpowiedź dla tych, co chcieliby się wykazać w jakimś projekcie). Dla łyżki dziegciu — PIDA ma hook do wykonywania automatycznych akcji przy zapisie bufora, za to TextMate ma okno wyboru pliku do otwarcia z inteligentnym podpowiadaniem (pod Cmd+T).

Od For fun and profit
Od For fun and profit

Virtualenv

Nie zna życia, kto nie służył w marynarce, a nie zasmakował programowania w Pythonie ktoś, kto nie potrzebował kiedyś mieć zainstalowanych dwóch różnych wersji tej samej biblioteki. Lub wręcz z podwórka Django: 0.96.x, 1.0.x i trunk równolegle. Zamiast robić dziwne myki z PYTHONPATH, tworzy się izolowane środowisko z oddzielnym interpreterem i oddzielną biblioteką. Żyć, nie umierać i tworzyć izolowane środowiska. Wygoda polega przede wszystkim na tym, że utworzenie takiego środowiska jest szybkie i nie wymaga szczególnych zabiegów.

Firebug

Tylko dla niego trzymam Firefoksa na Macu. Debugger JavaScriptu jest wielki. Można go określić jako missing plugin for Safari.

SQLite/PySQLite

Nie ma aplikacji webowych bez baz danych, a dzięki ORM można nie babrać się z ustawianiem MySQL czy innego PostgreSQL tylko po to, żeby sobie podevelopować. Dopóki aplikacja porusza się w obrębie tego, na co pozwala ORM, to nie ma powodu, żeby używać innej bazy danych, bo po prostu od strony storage nie widać różnic. Niezwykle bardzo cenię sobie to, że start z aplikacją jest tak prosty i później naprawdę nie ma dla mnie różnicy, na jakiej bazie stoi moja aplikacja (tak długo, jak długo mogę zrobić django-admin.py dumpdata --format=xml). SQLite to fajna, bezobsługowa baza danych, która ma wszystko to, co jest potrzebne w momencie developmentu.

Rzeczy, których jeszcze nie używam, ale pewnie będę używał w niedalekiej przyszłości

Pozostałe rzeczy mają znaczenie drugorzędne (albo nawet trzeciorzędne), bo są albo specyficzne dla moich upodobań (subversion, MacPorts), albo specyficzne dla moich upodobań (Django), albo dla odmiany specyficzne dla moich upodobań (jQuery). Jestem w stanie robić programy w każdym środowisku, ale z moich ostatnich doświadczeń wynika, że jedyny warunek jest taki, żeby to było środowisko przynajmniej trochę uniksawe. :)

Komentarze (3)

#1 Eluś skomentował(-a) 22 października 2008 o 22:19

"jedyny warunek jest taki, żeby to było środowisko przynajmniej trochę uniksawe"
Mam w tej kwestii podobny stosunek :)

#2 Marcin Kaszyński skomentował(-a) 23 października 2008 o 19:18

Virtualenv, sqlite, firebug -- pełna zgoda. Tylko, że ja używam ich zwykle pod linuksem.

TextMate jakoś omijałem do tej pory.

#3 riklaunim skomentował(-a) 24 października 2008 o 16:00

Ostatnio stawiałem w firmie Django na maku i przez Finka wszystko robiłem (mysql-python, reportlab itd.) i jakoś poszło...

Co do Debug Toolbar to ma zalety, ale może rozwalać JSy i style projektu :)

Skomentujesz?

* 


* 


* oznacza pole wymagane

Technikalia

  • XP-Dev.com: Free Subversion Hosting
  • A Django joint.
  • Python powered