Poprzedni wpis (Żarte aplikacje na AppEngine) | Następny wpis (Zgodowie na Zakynthos)
Vendor lock-in (na melodię "do no evil")
Dzisiejsze ogłoszenie zasad płatności za Google AppEngine wywołało burzę w małej szklaneczce, jaką jest środowisko ludzi robiących aplikacje na AppEngine:
- część (wygląda mi to na większość) cieszy się z tego, że może płacić, w tym także z tego, że za 3 miesiące będzie płacić za to, co do tej pory miała za darmo;
- część (mniejszość) nazywa to po imieniu: vendor lock-in (najpierw skuś, potem zmień zasady i zmuś do płacenia za to, co do tej pory było za darmo).
Wyliczenia przeprowadzane tu i ówdzie (głównie na liście AppEngine) wskazują, że nowe limity będą odczuwalne przez wszystkie co najmniej przeciętnie popularne serwisy, a koszt może być znaczący.
Wysiłek włożony w zrobienie aplikacji, którą można wyjąć z GAE i włożyć na normalny serwer może się opłacić. A już na pewno można przestać myśleć o przenoszeniu aplikacji z normalnej platformy na GAE — to się po prostu nie opłaci.
Etykiety: appengine hosting internet programowanie python
Komentarze (4)
#2 jarek skomentował(-a) 26 lutego 2009 o 08:43
Jeżeli komuś wyjdzie, że requesty statyczne zjadają mu zbyt dużo limitów, to wyjściem może być wyjęcie statyków na przykład na S3 czy CloudFiles - jednak za to i tak trzeba płacić.
Jak napisałem wcześniej - skończyły się darmowe obiadki...
#3 riklaunim skomentował(-a) 26 lutego 2009 o 08:58
Handlowcy mówią że reklama przepływa z TV do internetu, gdzie jest tańsza znacznie. Tak przy okazji.
#4 Dentharg skomentował(-a) 11 marca 2009 o 12:44
A popatrz jeszcze na Androida i telefon G1. To ścierwo nie uruchomi się, jeśli się nie "zautoryzuje" w gmailu (tj. przynajmniej raz musisz je podłączyć do gmaila).. Chodzą słuchy, że nawet połączenia telefonicznego nie wykonasz jeśli tego nie zrobisz - ale w to mi jest po prostu ciężko uwierzyć...
Do no evil... heh.
Skomentujesz?
* oznacza pole wymagane



#1 Rafał Jońca skomentował(-a) 26 lutego 2009 o 07:50
Wydaje mi się, że na zmiany limitów wpływ miało kilka czynników: przesadzenie z początkowymi wartościami (10GB *10 aplikacji = 100GB transferu miesięcznie = 3 TB miesięcznie), co samo w sobie stanowić może ogromny koszt a dla innych łakomy kąsek (czytałem niejeden raz o osobach, które miały zero interesu w GAE, ale używało go jako darmowy CDN, kryzys i dział finansów na pewno też swoje dołożyło do chęci scięcia kosztów, testy infrastruktury.
Z tego co pamiętam Google dawało więcej na początek, potem coś odbierało jak się okazało, że to co dali powoduje, że 99% nie chce nic zapłacić ;) W dobie spadających cen reklam i ich ilości, gdzieś trzeba poszukać forsy. Osobiście uważam, że obecne free limity są "normalne" jak na wersję free. Bardziej martwię się o te dziwaczne fixed quotas per minute, szczególnie w odniesieniu do requestów (gdyby to były tylko requesty dynamiczne, to jeszcze dałoby się to przełknąć), ale globalnie...