Poprzedni wpis (Zrobiło się cicho) | Następny wpis (Igranie z przyszłością)

Magia zrozumiana

Jestem po kilku tygodniach dłubania aplikacji webowej przy użyciu zestawu narzędzi (Werkzeug, SQLAlchemy lub datastore, Jinja2, WTForms) zamiast Django. Zawsze uważałem Django za kawał świetnego softu, ale dopiero teraz doceniam to, na ile ramówka aplikacyjna ułatwia życie programisty, załatwiając masę rzeczy z kategorii boilerplate przy użyciu kawałka swojej magii.

Narzędziówka jest pozbawiona zupełnie magii. To surowy zestaw narzędzi (niektóre z nich, jak SQLAlchemy mają własną magię wewnętrzną do załatwiania swoich spraw) i żeby zagrały ze sobą w zgodnej orkiestrze i razem umożliwiły napisanie dobrego kodu aplikacji, trzeba napisać sporo rzeczy: procesory żądań (w Django nazywa się to middleware), procesory kontekstu, podsystem konfiguracyjny, skróty ułatwiające życie (jak render_to_response() czy funkcja do odwracania URL-i), podsystem autoryzacji. W Django to wszystko już jest, gotowe i zainstalowane, a użycie jest tylko kwestią podłączenia w konfiguracji lub nawet zaimportowania odpowiedniego modułu — i za sprawą magicznej różdżki masz sitemapę, masz feed RSS/Atom, masz bufor stron i masę innych drobiazgów, na napisanie których poświęciłbyś trochę czasu, bo trzeba to mieć, pomimo tego, że te wszystkie rzeczy nie są corem aplikacji. Łatwo jest to wszystko docenić: działające zręby bloga w Django (tego bloga) miałem po około 2 godzinach roboty (wpisy, etykiety, archiwum, feed z wpisów i sitemapa), a powtórzenie tego samego wyczynu z użyciem zestawu narzędzi zajęło mi ponad 6 godzin pracy, z czego co najmniej 3 spędziłem na użeraniu się z duperelami. Warto było, bo moja wiedza na temat działania aplikacji w środowisku WSGI jest teraz o wiele większa. I lepiej rozumiem bebechy Django.

Z drugiej strony nie można powiedzieć, żeby ta wyprawa miała jedynie edukacyjną wartość — dorobiłem się sporej ilości kodu narzędziowego, który może mi się kiedyś przydać. Zobaczyłem też, jak wydajna i oszczędna w wykorzystaniu zasobów może być mała aplikacja, jeżeli się ją rozsądnie napisze, dla porównania aplikacja tego bloga żre na megiteam.pl ~20MB pamięci rezydentnej, a moja reimplementacja przy użyciu zestawu narzędzi jedynie ~12MB — różnica jest kolosalna (nie wspominam już o tym, że jest o wiele szybsza, prawdopodobnie dzięki Jinja2). Przyszłością tego bloga jest właśnie reimplementacja przy użyciu zestawu narzędzi, głównie w celach oszczędnościowych.

Napisawszy tyle wypadałoby przejść do jakiejś konkluzji... Jak dla mnie to każdy kto robi w webie przy użyciu pythonowych ramówek (nie tylko Django, to się tyczy również Pylons i TurboGears w takim samym stopniu), powinien zrobić sobie taką krótką wycieczkę do źródeł. Będzie mógł wtedy dostrzec zarówno mocne jak i słabe strony używanej przez siebie ramówki, a przede wszystkim zrozumie, jak jej wszystkie komponenty współgrają ze sobą, tworząc całość, która tak bardzo ułatwia pracę.

Komentarze (2)

#1 cysiek10 skomentował(-a) 20 marca 2009 o 11:39

Bardzo ciekawy wpis.

BTW. fajnie gdyby była możliwość subskrybowania komentarzy dla pojedynczego wpisu oraz gdyby do rss'a trafiały całe komentarze, bo trochę to może być uciążliwe wchodzić na stronę tylko żeby doczytać zdanie komentarza które ucięło.

#2 monsun skomentował(-a) 20 marca 2009 o 12:31

Ostatnio skończyłem projekt w Django i wystartowałem z nowym robionym w Pylons. I mam podobne odczucia do Twoich.

Skomentujesz?

* 


* 


* oznacza pole wymagane